poniedziałek, 14 lipca 2014

Powrót do lat cudownych - Marek Karewicz - Big Beat


Z racji pojawienia się jakiegokolwiek wolnego czasu nadrabiam zaległości książkowe. Niektórzy tę pozycję mogą kojarzyć z mojego pierwszego haula zakupowego ever. O kupnie zdecydowałam dosłownie w kilkanaście sekund po tym, gdy wzięłam ją do ręki i pobieżnie przejrzałam. Wtedy były to moje ostatnie pieniądze w portfelu, ale absolutnie nie żałuję :D Aż smutno mi się zrobiło gdy skończyłam czytać, a starczyło mi jej na dwie długie wieczorne lektury przedzielone piekiełkiem sesji. Niby jest to album, ale jednak było co czytać!


Marek Karewicz to fotograf muzyczny, zajmujący się głównie fotografowaniem artystów jazzowych i rockowych. Co ciekawe, za big beatem tak naprawdę niezbyt przepadał. Nie przeszkadzało mu to jednak w fotografowaniu muzyków go grających, a nawet nawiązywaniu z nimi interesujących znajomości. Stworzył także znakomitą większość okładek nagrań należących do tego gatunku. Widział i słyszał w swoim życiu wiele, nosi za sobą ogromny bagaż doświadczeń, którymi postanowił się podzielić właśnie w tym wydawnictwie. 

Często spotykam się ze stwierdzeniem, że kupowanie albumów to strata pieniędzy, bo to tylko zdjęcia z nic nie wnoszącymi podpisikami. Muszę się z tym nie zgodzić - sama posiadam dwa albumy z serii Nieznane Fotografie - jeden o Beatlesach, jeden o Elvisie i znalazłam w nich wiele nieznanych mi wcześniej informacji, no i oczywiście tytułowych nieznanych mi wcześniej zdjęć. Tego samego oczekiwałam od tego egzemplarza i nie zawiodłam się. 


Przeczytałam go od deski do deski, chłonąc każde słowo - przedmowę, posłowie, każdy podpis, podpisik i wtrącenie. Książka w genialny sposób wprowadza w klimat polskiej muzyki rozrywkowej lat 60 i 70. Zapomniałam w trakcie czytania o bożym świecie i czytałam, czytałam, czytałam czekając tylko na to kto jest na następnej stronie i czego nowego się dowiem. Informacji jak już wspomniałam jest naprawdę wiele - i to głównie takich, których z żadnego innego źródła nie byłoby szansy się dowiedzieć. Karewicz opowiada o artystach jak o zwykłych ludziach, ale nie wrzuca ich przy tym do gara z szarą codziennością i wciąż pozostają w oczach jako kolorowe postacie z przeszłości. 

Plejada tych postaci jest naprawdę zróżnicowana - od jaśniejących, wciąż znanych postaci jak Czesław Niemen, Czerwone Gitary, Marek Grechuta, SBB, Breakout czy Skaldowie, do tych dziś znanych już nielicznym, lub tylko z nazwy, jak Dżamble, Test, Klan, Polanie... Nie zabrakło również bohaterek z mojego dzieciństwa - Heleny Majdaniec i Karin Stanek. Nie wszystkich tych artystów sklasifikowałoby się dzisiaj jako big bit, ale wiadomo, że chodzi tu nie o terminologię, a o ukazanie realiów, klimatu, barwnego korowodu tych utalentowanych osób, a także wszystkich towarzyszących temu fenomenowi okoliczności - sprzyjających jak i niesprzyjających. 

(rozdział o Breakoucie - naprawdę obszerny, chyba moja ulubiona część)

Oprócz o samym big bicie znaleźć wiele innych interesujących wątków - jest całkiem sporo o polskich muzykach jazzowych, trochę wątków biograficznych Karewicza, no i przedewszystkim pejzaż życia codziennego w tamtych czasach. A z tego co można wyczytać - bywało i śmieszno, i straszno. Jedyne co mi momentami przeszkadzało, to natłok, jak się potem okazywało, mało istotnych nazwisk, który w trakcie lektury wprowadzał lekki chaos...  ale powód jest jasny - dla mnie jako czytelnika były to tylko nazwiska, dla autora - osoby z krwi i kości, o których wspomnieć czuł się zapewne w obowiązku.

Dla osób zainteresowanych tymi klimatami, polecam z ręką na sercu. Może być to ciekawa pozycja dla osób zainteresowanych polską muzyką w ogóle, lub dla tych, którzy interesują się popkulturą wieku XX. Ja bardzo cieszę się, że uległam pokusie, nie raz będę do niej wracać, żeby po raz kolejny otoczyć się chociaż namiastką tych "lat cudownych"
Na koniec oczywiście odpowiedni track - Mamy dla was kwiaaaaty :))



Dobrej nocy,
Emilka.

1 komentarz:

  1. Zachęciłaś mnie do zapoznania się z tą pozycją :) Zapraszam również do siebie: www.donnazoe.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń