Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Raz a dobrze. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Raz a dobrze. Pokaż wszystkie posty

sobota, 28 września 2013

Raz, a dobrze - Them Crooked Vultures (2009)

Nazwa obiła mi się o uszy już jakiś czas temu, ale nie wiedziałam wtedy, kto macza w tym palce. Później oczywiście nadrobiłam braki w wiedzy, ale płyta poleciała na długą listę rzeczy "do ogarnięcia". Zupełnie nieświadoma tego jaka dobroć mnie czeka, wpadłszy podczas nocnych wędrówek na Spotify na ten album, bez zastanowienia zapuściłam. Po paru dniach słuchania z czystym sercem mogę napisać - USZANOWANKO.

niedziela, 4 sierpnia 2013

Raz, a dobrze - Dead Man's Bones (2009).

Podesłał mi ich kiedyś mój przyjaciel. Była to tylko jedna piosenka, stwierdziłam - całkiem ciekawe, wylądowało na długaśnej liście "do sprawdzenia". Tydzień temu poszłam do kina na "Obecność". Usłyszałam tam kawałek piosenki, który osiadł w mojej głowie na tyle, że pierwsze co zrobiłam po powrocie, to przegrzebanie internetów. Gdy odkryłam, że to ten projekt, postanowiłam od razu obadać całą ich twórczość. Od tamtej pory nie schodzi z głośników.

czwartek, 23 maja 2013

Raz, a dobrze - Temple Of The Dog

Czasami grupa ludzi postanawia zrobić coś razem. Raz, jeden jedyny, by stworzyć coś specjalnego. Wyjątkowego. Naprawdę dobrego. W takich projektach muzycznych jest jakaś magia. Z jednej strony taki album rozbudza nasze pragnienia, i chcielibyśmy usłyszeć ich więcej. O wiele więcej. Z drugiej - na tym właśnie polega ich czar. Ogromny nakład emocji, entuzjazmu, potencjału wpakowany w jedno dzieło. Słuchasz, chcesz więcej, nie możesz się nasycić, więc wyciskasz z niego wszystko co najlepsze.

Mieliście kiedyś z taką produkcją do czynienia? Jeśli nie, zapraszam do śledzenia nowego cyklu, poświęconego właśnie takim przedsięwzięciom. Dziś przybliżę wam projekt Temple Of The Dog.