Uczelnia w natarciu, life happens, no-life happens, brak weny - wszystkie te składniki to idealny przepis na zakurzenie bloga, do którego niechlubnie doprowadziłam. Wstyd to i hańba, dlatego powracam z relacją, opóźnioną niczym wrocławskie MPK zimową porą. Wydarzenie miało miejsce ponad miesiąc temu - być może zabraknie niektórych detali, ale wszystko co istotne pozostało w pamięci. :)
